między nami odległość 3 minut.

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

rozpoczęcie etapu nowego życia, życia bez niego.
stanełam przed kolejnym problemem i chyba go rozwiązałam.
teraz staje przed kolejnym wyborem i nie koniecznie wiem co zrobić. Pomocy!

myślałam, że mocne słowa płynąc z rapu mi pomogą, zastapią mi jego, są takie same jak on, cały ten gatunek muzyki.
szorstkie słowa, własne poglądy, wolność, częsta szczerość do bólu, ale także przekrety, brak szacunku i szyderczość.
i miłość, też znalazłam. ale jego chyba nic, nikt nie zastąpi. zbyt mocno go kochałam. i wiem, że on też kochał mnie.
ale nasza miłość już się skończyła.
Tagi: new I.
28.07.2011 o godz. 17:37

i jednak nie będziemy razem. jednak muszę o Tobie zapomnieć.
jednak kolejny raz zawiodłeś. ja chciałam Ci uwierzyć.
lecz już wiem, że jeśli ktoś zdardzi raz, zrobi to znów.
po prostu mnie teraz zostaw, nie proś o wybaczenie, nie proś abym zrozumiała.

tego co zrobiłeś nie da się zrozumieć, to jedynie można zapomnieć.

Wiem, jak boli usłyszeć - "wybacz, ale tak będzie lepiej..."
ale tak rzeczywiście będzie lepiej, to może wydać się dość egoistyczne, ale będzie lepiej dla mnie, mimo że Cie kocham, ale nie będę tak raniona, nikt nie będzie mnie zdradzał z jakąś 16letnią, pseudo dżagą.

i teraz łzy ciekną na samą myśl, że byłam taka naiwna.
i tak bardzo pragnę gdzieś uciec i się wykrzyczeć.
wykrzyczeć to co czuje i czułam, jak bardzo mam dosyć życia i tej jebanej nadziei, że kiedyś się zmienisz ..

kiedyś należałam do ciebie, dziś należę tylko do siebie.
mam nadzieję że pewnego dnia obudzę się i już nie będę pamiętać tego jak mnie raniłeś, nie będę pamiętać takiego ciebie, ani takich nas. chciałabym wspomninać tą miłość z uśmiechem.
bo teraz nienawidzę mojego uczucia do Ciebie.
21.07.2011 o godz. 21:29

kim dla mnie teraz jesteś? gdzie jesteś? czy wciąż zasypiasz na prawym boku? dlaczego nam sie nie udało?
zawsze byłeś silnijeszy, mądrzejszy, dojrzalszy. i dlatego zawsze miałeś rację.

miażdżyłeś moje serce swoimi obietnicami, choć pewnie wiedziałeś, że nigdy nie będzie szans na ich spełnienie.
dałeś mi coś w co mogłam uwierzyć. i to nie tak, że mi przestało zależeć, ja po prostu musiałam przestać wierzyć w to, że kiedykolwiek będę dla Ciebie ważna, tak jak Ty dla mnie.
przestałam wierzyć w naszą miłość, przecież ta miłość jest zakazana.

'moja największa wada? zbyt często wracam do tego, co było kiedyś i o czym już dawno powinnam zapomnieć'.
I wciąż cię kocham.

może tej nocy też nie mogłeś zasnąć, rozpamiętując nas, razem.
ale wiem co powiesz jak napisze, że to tęsknota.
nie zaprzeczę, bo wiem, już wiem, że tęsknota to rodzaj pożądania.
bo właśnie ja tęsknie za zapachem Twojej skóry, ciepłem ust, i silnymi dłońmi, jednocześnie pragnąc tego Stukrotniej.
ale to raczej krótkotrwałe niespełnione pożądanie. i być może za 10lat będę kobietą, której nawet nie będziesz chciał pieprzyć.
08.07.2011 o godz. 07:34

do oczu napływaja nieustannie łzy.
nie potrafie być zimnna i obojetna. juz wole cierpienie jakie on mi zadawał.
czy naparwde nie można juz nikomu ufać? dlaczego? dlaczego ludzie lubia ranić?
stawiać na swoim, niezwarzając, że niszczą innych, swoimi zwykłymi gestami.

On przecież nie jest żadnym księciem, politykiem, żadną osobą publiczną.
On jest moim przyjacielem, moim gangsterem, który jest zawsze przy mnie, który nie boi sie moich łez.
tylko On potrafi codziennie zapytać jak u mnie. tylko On potrafi mimo wszystko znaleźć dla mnie czas. tylko z Nim czuję się tak swobodnie i wiem, że mogę powiedzieć wszystko. obydwoje ciągniemy się ku górze, gdy jedno spada w dół. postawiłam na Niego, a On na mnie - jesteśmy ze sobą na stówę.
może i mamy całkiem inne charaktery. może żadne z Nas tak do końca nie potrafi ogarnąć drugiego, ale rozumiemy się jak nikt inny na tym świecie, praktycznie bez słów.
wiem, że nie mamy nikogo, komu moglibyśmy bardziej zaufać, mamy tylko siebie. i jeszcze to chcą nam zepsuć.
Tagi: ..
29.06.2011 o godz. 09:16

tak bardzo cię kocham.
pogubiłam się kochanie, sam zobacz.

nigdy więcej nie będziemy mogli spróbować znów.
nie da się tak od nowa? czemu to znowu się zaczęło, ile razy można przeżywać koniec jednej miłości?

nienawidzę siebie za to, że nie powiedziałam Ci tylu ważnych słów, nienawidzę nie mieć siły.
nigdy nie dowiedziałeś się jak bardzo Cię kocham, choć byłeś dla mnie wszystkim.
ale mam nadzieję, że wiesz, jak wiele dla mnie znaczysz i jak szczególny był dla mnie ten rok.


' nie odchodź jeszcze (...)
umrę jeśli odejdziesz.'
15.06.2011 o godz. 20:13

nie potrafię mu wbaczyć tej zdrady.
nie moge pogodzić się z tym, że mówił, dotykał inną tak samo jak mnie, a najtrudniejsze jest, że pewnie spoglądał na nią i uśmiechał się tym dla mnie wyjątkowym sposóbem, właśnie tego nie potrafię mu wybaczyć.
i wiem, że zabijam coś między nami.

bardzo tęsknię, ale najgorsze jest udawanie, że tak nie jest.
zawsze będe za nim tęsknić, to zamknięty cykl tęsknoty.

a on na dodatek nie tylko mnie porzucił, ale mnie jeszcze zdardził.
nie mogę tego zrozumieć, ale wciąż go kocham.
i nigdy nie będzie tak jak moje serce pragnie.

jak mam mu wybaczyć? co to znaczy wybaczyć?
jak się to czuję?
01.06.2011 o godz. 21:17

to już moja ostatnia notatka na tym blogu..

wczoraj. właśnie wczoraj mineło 730 dni, odkąd pozwoliłeś na to bym się w Tobie zakochała.
pamietam ten dzień, deszcz, słońce z kropel opadające z drzew na Twoją twarz i moje uśmiechy, tylko dla Ciebie.
tylko. te miligramy szczęścia. pragnęłam Cię z całej siły. chciałam żebyśmy byli razem.
byłeś moją definicją szczęścia. ♥
i właśnie wtedy zaczeło sie to piekło w mojej głowie, te silne uderzenia rzeczywistości w sercu.
gdyby nie ten dzień, nigdy nie poczułabym jak smakuje odrzucenie, milczenie ukochanej osoby, tęsknota, zdrada, kłamstwa, oszustwa, zdrada, tęsknota, opuszczenie, obojętność, złość, nienawiść i miłość.
njaprawdziwsza, najszczersza, nieszczęśliwa miłość.
nienawidzę Cię z miłości.
dzisiaj tylko drżały mi dłonie i serce biło z lekka szybciej, dziś lubię Cię ranić, lubie gdy myślisz, że to wszystko wcale sie na mnie nie odbiło, że nic dla mnie nie znaczysz, że radzę sobie.. ale lubiłam Cię kochać.
i brakuje mi Ciebie. codziennie.

mimo zajebistego bólu, rozrywającego klatki piersiowe ani ja, ani Ty nie zawrócimy.
już nigdy się nie spotkamy, dobrze? to koniec, zabiliśmy w sobie wszystko.
czas tak łatwo nas pokonał.

cała ta miłość.
to było coś za co oddałabym swój ostatni oddech.
10.05.2011 o godz. 19:59

nieszczęścia łączą ludzi, a nas podzieliły i to tak na dobre.
ale wiesz jak to jest, na początku masz wrażenie, że znalazłeś tę drugą połówkę.
na początku wydawało mi się, że znalazłam.
a później hmm. chyba mało było tak nie dobranych par.
niby razem, a każde z nas żyło w osobnym świecie.
czy byliśmy szczęśliwi? taak, chwilami napewno.
tylko tak jak teraz o tym myślę, to nie wiem czy, chyba braliśmy szczęście za beztroskę,
no bo pary do siebie wracają nawet po wielkich kryzysach, wracają do siebie, a nam się nie udało.

trzeba wszystko uporządkować. muszę zadecydować, czego chce się trzymać.
muszę wiedzieć, co trwa, a co przeminęło i ustalić, czego nigdy nie było.
a resztę muszę sobie odpuścić.

nie wybaczę sobie nigdy, ale czasami zapominam.
chcę znów łapać w ręce deszcz, nie czuć pośpiechu, lubić maj. opowiadać, jak bardzo chcę stąd uciec, nosić otwarte okna myśli. chcę znów tak oddychać.
06.05.2011 o godz. 15:10

nie rozumiem jeszcze Twojego 'żegnaj', Twoich łez w oczach i smutku, gdy na mnie patrzyłeś.
nie rozumiem jeszcze, że nie zobaczę Cie w poniedziałek, wtorek czy środę,
nie rozumiem jeszcze, że już nie będziesz mijając mnie zbiegał na długiej przerwie na papierosa,
nie rozumiem jeszcze tego, że to już koniec, że już Cie więcej nie zobaczę.
Jeremiaszu Amadeuszu L. wybaczam Ci, nasza miłość była magiczna.
kochałam Cię, byłeś całym moim światem, nigdy o Tobie nie zapomnę.

najważniejsze było nasze szczęście.

naprawdę cieszę się, że Cię znów widziałam, choć było tyle ciężkich chwil, tyle niepotrzebnych słów, naprawdę mocnych słów i nieudanych prób, przegranych ciężkich prób.

nie mam siły na kolejny koniec w moim życiu, nie chcę kolejnego końca. nie mam siły. chcę stąd uciec.
28.04.2011 o godz. 20:01

pojawił się. jak mogłabym mu odmówić? jak mogłabym nie opuścić niemieckiego?
jak mógł prosić o ostatnią szanse? jak może?

rozpamietuję każda chwilę..
nie mam siły na kolejny koniec w moim życiu, nie chcę kolejnego końca.
byłeś dla mnie każdą galaktyką, każdą mgławicą, każdą gwiazdą i każda planetą.
to odeszło, tak cholernie szybko.
22 listopad 2011 "dzieki. kocham cię"

to nie jednak nie takie proste spojrzeć, gdy się spojrzeniem dotyka bólu.
ale ty i ja, to nie tak, to już nie ma sensu.
czas zabija moje uczucie do niego, dzień po dniu.

'Jestem zły i zazdrosny. Zadowolona?' Nie chcę Cię stracić, rozumiesz? - tylko tyle był mi wstanie poweidzieć?
przecież już mnie stracił. i jak miałam mu o tym powiedzieć?
jego już nie ma i wolałabym myśleć, że mi się śnił, teraz nie chce go z powrotem, bo przecież był..
jeden z końców świata mieścił się kiedyś w nim.

dobrze wiedziałeś, że ostatni raz mnie widzisz.
Tagi: .
21.04.2011 o godz. 21:26

teraz chcę cos napisać tu i teraz w tym momencie pijąc herbatę i czując, że to co miesza sie mi w głowie zaraz wyparuję.
on, odkąd pamiętam był integralna częscią mnie samej. zawsze nienaganny, zawsze wiedzący jak mnie pozbierać po kolejnej życiowej porażce. on zawsze wie, jak mnie objąć, nawet słowami, nawet przestarzenią jaka nas dzieli.
wczoraj chciał mi wszystko wyjaśnić, to co się ostatnio z nim działo. i tym samym chciał mnie usprawiedliwić, usprawiedliwić moje zachowanie. on zna ból, poczucie niespełnienia, brak zadowolenia z samego siebie.
on jest małolatem dotkniętym przez życie, jak mało kto. jest kimś, kim dla zawsze będzie.

kazał mi opowiedzieć o Tym człowieku wszystko. i nie bardzo wiedziałam o jakie wszystko mu chodzi, nie wiedziałam, czy nie zranie go mówiąc jak bardzo kochałam, jak bardzo lubiłam, gdy całował mnie mając rekę na mojej szyji.
zabrał mnie w uroczą restauracyjkę, przecież tak dobrze zna to miejsce.
sam zaczął, przeprosił mnie i błagał o wybaczenie. jak mogłabym mu nie wybaczyć, przecież stanął w mojej obronie.
położył ręke na mojej dłoni, przycisnął mi usta do ucha i powiedział:
kocham cię. nie wiem dlaczego, nie wiem po co. po prostu gdy cie widzę moje serce bije mocniej, więc proszę Cie opowiedz mi o nim wszystko, przecież tak go kochasz.
czułam się jakbyśmy widzieli się ostatni raz tysiąc lat temu, jak by to wszystko czym żyłam, cała ta moja chora miłość do teraz obcego mi człowieka, była dla niego czymś o czym nagle sie dowiedział i chiałby żebym mu o tym opowiedziała, jak zwykłą historię swojego życia.

to co mu wczoraj opowiedziałam chciałabym opowiedzieć to jeszcze komuś, dzięki temu ta cała przygoda staję się magiczna i nieporównywalnie wyjątkowa. teraz chciałabym to spisać. i wiem, że nikt nie będzie, tak wiernym słuchaczem, jak on wczoraj. ale chcę.
17.04.2011 o godz. 14:54

teraz tylko do oczu napływaja łzy, gdy myślę o nim, czuje przerażający z początku ból, który gaśnie z każdym głebokim oddechem, gdy go widzę.
teraz jestem niczyja. no może oprócz kilku objęć Gangstera i buziaków w czoło, przynajmniej wtedy zapominam o tym jak podłe jest życie.

Kochany J., zraniłeś mnie bardziej niż ci się wydaje.
Wierzyłam, że masz honor i udzieliłam ci, wbrew zasadom, szansę, którą nadużyłeś w najgorszy możliwy sposób.
Błagam, dla dobra samej siebie, o zwrot tego, co zabrałeś. W przeciwnym wypadku, pozwól mi zachować pozostałości mojej osoby porzucając nasze fikcyjne związanie, tak jak ja.
Ale wciąż nie rozumiem, dlaczego nie mogliśmy poczekać parę tygodni.
Tak sobie pomyślałam, Skarbie. Przecież znasz mnie. To jest tylko twoje życie. Co do tego byliśmy zgodni.
Nie mogę powiedzieć osobie, której najbardziej chcę. Dostałam dziś przerażający list miłosny.
To nie twoja wina. Od pięciogwiazdkowego potwora. Musisz kroczyć dalej.
Zwodziłam go z zimną krwią. Ukradłam mu coś.
Co gorsza, obiecałam mu coś niegodziwego.. której nie mam zamiaru dotrzymać.
Pewnie zapytałbyś o czym jest? O wiecznej miłości.
Bardzo nie chciałam go zranić. Złamałam jego kodeks w najbardziej cyniczny sposób.
Czy to mnie usprawiedliwia? Potrzebuję tego potwora do pomocy, do walki z samotnością.
Proszę, powiedz, że nie jestem bezlitosną dziwką. Powiedz, że zrozumiałby, gdyby tylko o tym wiedział.
Ja mu wybaczam. Ciebie też cholernie kochałam. To go chyba oczyszcza z zarzutów. Dla jego dobra.
I nie powinieneś... gdyby to była prawda. Nie powinieneś mi mówić, jak się wtedy czułeś.
Kochałeś mnie. Pamiętasz? Zdradziłeś mnie. Wszyscy mnie zdradzili.
Szkoda, że nie podzieliłeś się tylko kilkoma rzeczami. Mój ból można opanować.
Tutaj problemem jest zaprzeczalność. Wciąż w ciebie wierzę. Przedziwny rodzaj samobójstwa.
10.04.2011 o godz. 20:48

wyrzuciłam go z serca? to uczucie wszechogarniającej pustki.
bilans ostatnich dni jest stratny.
mogę udawać, ale przed kim mam się oszukiwać?
na szczęście Gangster, okazał się być prawdziwym gangsterem.
nie popieram przemocy, ale poczułam, że jest ktoś komu na mnie zależy, ktoś kto stanie w obronie moich łez.
on nie rozumie, jak można być takim łajdakiem.
on nie rozumie, jak można kochać takiego łajdaka, sama tego nie rozumiem.

Ja nie chcę już więcej umierać..
czuję ogromną pustkę, samotność kiedy płaczę z byle jakiego powodu, złość kiedy ktoś mówi o nim, ból kiedy opowiadają mi o jego 'nowej dziewczynie' oraz smutek kiedy widzę jak bardzo dobrze radzi sobie beze mnie.
minie długi czas zanim zdam sobie sprawę z tego, że już nie będę z nim rozmawiać, że minęło już dużo czasu, że jemu już się pewnie ułożyło, że nie myślisz o mnie, że żyje swoim życiem i już dawno jest dalej niż ja...
pamiętam, że szedł koło mnie a teraz jest już tak daleko, że nie obejmuje Go mój wzrok. taak..
chyba już nigdy nie będę częścią Twojego świata.. nigdy, na pewno.
i teraz, kiedy wiem, że więcej nas to nie spotka, że nasze drogi się rozłączyły, że nie jesteś mi pisany, nie potrafię wrócić do normalności.
Tagi: uratuj mnie!
05.04.2011 o godz. 20:54

i znów mnie zdradził, okłamał i oszukał.
mój książe nie ma miłości w sercu. nie ma, przy najmniej nie dla mnie.
ostatnio nic mi w życiu nie wychodzi, nawet nie podejmowałam się jakiś zadań, przepłakane kilka nocy.
kilka koszmarów i krzyków w nocy, wieczory spędzone z gangsterem i powtarzane słowa; zabije go.
odbudowa własnego ja.
najtrudniej było mi zrozumieć jego kłamstwa, słowa, obietnice które złamał, ale zdałam sobie sprawę, że nic z tego nie będzie, że gdyby między nami miało coś być, to byłoby już dawno.
zrozumiałam, że to co się dookoła dzieje wcale nie zmierza ku spełnieniu marzeń.

'kiedy się ma złamane serce boli wszędzie, nie mam pojęcia, który kawałek mojego serca jest naruszony - to tak jak z talerzami - wiele maleńkich szczelinek tworzy jedno ogromne pęknięcie.'

teraz wiem jak to jest, kiedy się umiera, wiedząc że żyje. nadzieja umiera na rękach, uśmiech boli.
po woli wszystko w Tobie zanika; śmiech, błysk w oku, rozpierająca energia, poprostu znika szczęście i nic nigdy nie będzie już takie jak kiedyś.
to ból duszy, prawdziwy ból, który wchodzi w środek Ciebie i rozrywa Cię na kawałki.
i ciągle, bez przerwy to zabiera Ci oddech, jak pięć etapów żałoby.
płakałam. rozpadałam się. nie wierzyłam. nie chciałam uwierzyć własnym oczom. dlaczego on? trwałam. trzęsłam się.
nawet czas stanął. niedorzeczność.
ja go przecież kochałam.

jak mogła być tak słaba, żeby do tego dopuścić?
to była pomyłka, po prostu pomyłka. wszystko działo się przez przypadek i nie było żadnych podstaw, by sądzić że to przetrwa, a ja ciągle wierzyłam jemu, nikomu innemu, wybaczałam i tak wkółko.

umierałam, ale znalazł się ktoś kto mi na to nie pozwolił.
tak bardzo chciałam uciec i spojrzałam na niego, miał roziskrzone oczy i obiecał, że mnie ochroni. naprawdę w to wierzył, nie udawał. zabrał mnie. uleczył.
właśnie to w nim lubię. nie cierpię, kiedy ludzie mają wszystko w nosie i idą przez życie obojętni i bez wiary.
to było kilkadziesiąt godzin tylko dla nas, tylko na naszej przyjaźni.
nauczyłam się kochać i zapominać. ufać i wybaczać. nauczyłam się przyjaźni, to wszytko pokazał mi właśnie on, przez te kilka chwil. powiedział, że mnie kocha - udowodnił, że dzięki mnie zapomniał, że wciąż mi ufa i wszytsko wybacza, każde moje odtrącenie i tym wszystkim pokazał mi, co to jest naprawdę przyjaźń, to zaprzeczenie egoizmu.
02.04.2011 o godz. 20:52

poznałam kogoś wyjątkowego, konkretnie chłopaka, nie, to już mężczyzna.
jest kimś zupełnie innym, niż dotychczasowie moi 'koledzy'.
w jego oczach jest coś, co każe mu zaufać, a uśmiech ma najradośniejszy na świecie.
boję się go. jest taki uroczy, opiekuńczy i jednocześnie słodki.
ale to wszystko jest w złym czasie. dlaczego musiał pojawić się teraz? za późno.
o obietnicę za późno. nie mogę się teraz rozpraszać jakimś banalnym zauroczeniem.
nie teraz, kiedy za kilka dni najdroższy odejdzie i już później mogę go więcej nie zobaczyć.
muszę wykorzystać w 100 % czas w którym jeszcze będzie 'przy' mnie, choć jak mówi 'dla' mnie.

ale ten chłopak siedzi wciąż w mojej głowie.
nazwał mnie 'fartem, wygraną na loterii' i powiedział, że nie rozumie, jak wcześniej mógł mnie nie zauważyć.
on daje takie poczucie bezgarnicznego, wszechoogarniającego zaufania i czuję, że mogłabym przy nim zapomnieć.
zawsze zastanawiałam się ile można o sobie powiedzieć w ciągu jednej godziny, on opowiedział mi chyba cały swój życiorys, a przynajmniej ten wątek związany z uczuciami.
aż głupio było mi przyznać, że ja także jestem nieszczęśliwa, bo tych histori nie można porównywać.
ale on tylko to skometnował tym, że powinnam być dumna, że był w moim życiu ktoś kogo kochałam i zapewnił, że byłam kochana. okłamałam go. przecież ten ktoś wciąż jest w moim życiu.
czy wciąż jestem w nim zakochana? chyba tak, ale równocześnie zraniona, w jakimś sensie oszukana i zdradzona. pragnę jego powrotu, a jednocześnie panicznie się tego boję i że nie wytrzymam bez niego tyle czasu, gdy wyjedzie.
boję się mu obiecać, że będe czekać, a teraz przez to wszystko jestem jeszcze bardziej zaniepokojona.

zabarykadowałam się u siebie w pokoju i zebrałam się do przeglądania szuflad i szafy. parę miesięcy temu kupiłam sobie koronkową bielizną i nie mogę jej teraz znaleźć. po co ja trzymam w szufladach tyle rzeczy! piżamy, których ani razu nie włożyłam, zegarki, których nigdy nie zaniosę do naprawy, nienapoczęte, przeterminowane kosmetyki, torebki papierowe z urodzin, staniki z fiszbinami, których nigdy nie noszę, bo mnie uwierają, stare okulary, długopisy i pióra bez atramentu, klucze bez przydziału, wstążki do włosów, elektryczne lokówki, zdjęcia byłych przyjaciół, karteczka od Niego, wrzucona na jakiejś przerwie po naszym sekretnym powrocie : 'Jesteś najważniejszą sprawą, jaka mi się w życiu wydarzyła i pamiętaj koniec wcale nic nie kończy. Dzięki kocham Cię'.
zalała mnie fala czegoś... trudnego do opisania, ale co można by określić jako 'czułość' - miesza się z metalicznym posmakiem wątroby, oczyszczającej organizm z kawy. ta karteczka wtedy nie wywarła na mnie takiego wrażenia jak teraz, wspomnienie tego uczucia w pełni i dobrego samopoczucia tamtego ranka. miałam wtedy złudzenia, miałam marzenia i miałam satysfakcję: czułam się kochana i pełna miłości, wygrana. wiem,że kochałeś mnie wtedy.
- nie wiedziałam, że cały mój dotychczasowy świat legnie w gruzach.
29.03.2011 o godz. 18:18

głupie komunikatory, jakby na złość wszystkie nie działają.
albo znów jakiś server padł, albo ktoś podszywa się podemnie.

ale to nie istotne, bo jest on, on w mojej głowie.
tak wiele się zdarzyło w ciągu ostatniego tygodnia.
straciłam bardzo ważną osobę, alebo zaufanie do niej.
okłamał mnie, prosto w oczy, mnie, a mówił, że jestem przyjaciółką.
tak mi przykro, ale nie pozwolę sobie. poczekam, może mnie przeprosi.

ale jest on i może nie w kwesti miłosnej, ale jest i zawisił czerwoną wstążkę nad moim łóżkiem i obiecał, że nigdy o mnie nie zapomni. chyba popełniliśmy już wszystkie możliwe błędy.

trzymał mnie w ramionach całą noc, dobrze wie co dla mnie znaczy.
ale też wie, tak jak ja. nie chcę bez niego żyć, ale chyba nie mam wyjścia.
byłam jednak zbyt dziecinna, żeby zrozumieć, co naprawdę do mnie mówił, ale uwielbiałam, kiedy próbował mi coś tłumaczyć i nie ważne jest, że tłumaczy mi po co jest automatyczna skrzynia biegów, czy to, że nie możemy być już razem. patrzyłam jak mówił, ale nic do mnie nie docierało. nigdy.
kimkolwiek był, dla mnie był ważnym, wręcz niezbędnym do pewnego momentu życia człowiekiem.
on wie, że nie poradzę sobie sama i jako jedyny wie, dlaczego same moje przyjaciółki to głównie chłopcy.
ja bardzo boję się życia. i on też o tym wie, jestem tego pewna.
27.03.2011 o godz. 19:54

to jest trudniejsze ode mnie. cała ta pieprzona miłość!
dlaczego tak jest? dlaczego mówi, że mnie kocha i odchodzi?
odbiera mi wszystko, każdy oddech szczęścia.
to wszystko nie ma sensu, ta cała zabawa w bycie razem.
mówiłeś, że damy radę, że przetrwamy wszystko, jeszcze nigdy nikogo tak nie kochałam.
dałabym Ci świat w jednym uderzeniu serca, gdybym mogła.

nie wiem jak będzie dalej,ale dzień bez Ciebie jest jak rok bez deszczu.
nie mogę tego znieść.
Tagi: kocham cię.
23.03.2011 o godz. 17:46

i sam fakt, że ludzie odchodzą, umierają, znikają z oczu na zawsze, powoduję, że chcę przeżyć to życie właśnie z nim.
chcę być z kimś kogo kocham. i nie obchodzi mnie to, że nie ma najnowszej wersji bmw w garażu i nie nosi tych kolorowych t-shiertów z modnych sklepów.
ja go kocham. choć czasem sama w to wątpie. jestem silną sztuką, potrafię dumnie przejrzeć się w jego oczach i powiedzieć, że chcę żeby cierpiał. a tak naparwdę, sama zadaję sobie stokrotniejszy ból, łamiąc kolejne kawałki serca, które mi porostrzaskał, swoimi kłamstwami.

a może lepiej, zapomnij! zapomnij mój głos, podnieś się, nie wracaj.
może tak będzie lepiej. zostańmy w tej cisz, która tak rani. dosyć. daj spokój. odłóż wszystko na swoje miejsce. zamknij.
na dwa razy, w głębi serca, tam z tyłu, za rogiem i kiedy odejdę, kontynuuj, nie opłakuj.
nie czuj bólu, po prostu uśmiechaj się, tak najpiękniej.
16.03.2011 o godz. 19:52

zazwyczaj jest tak: dwa, może trzy spokojne dni. później nadchodzi panika, łzy i bezsilne zmagania ze wspomnieniami. następnie apatia. kryzys w postanowieniach. złość. nienawiść. tęsknota. i tak dalej, i tak dalej, aż w końcu dociera się do tego miejsca, gdzie już nie ma żadnych emocji. i tak wkółko.
ja naprawdę mam dość, nie potrafię sobie z tym poradzić. i jeszcze te mieszające się sny, przez które budzę się bez przerwy.
ja wiem, że to wszytsko, wszystko moja wina. bo niepotrafię powiedzieć dość, skończyć to i kropka.
ale czasem najgorzej jest postawić kropkę, wtedy używam przecinków chcąc przedłużyć to, co w rzeczywistości już dawno powinno mieć swój koniec.

przez to swoje zagubienie i rosnącą nadzieję mieszam innym w głowie i oni przez to wszystko tworzą sobie nadzieję, że wybiorę właśnie jego. ale tak nie jest, dobrze wiem, że nie jestem w stanie pokochac nikogo innego.
przynajmniej teraz, kiedy jeszcze wciąż mam go przed oczami, gdy je zamykam.
13.03.2011 o godz. 11:53

odkąd znów go nie ma w życiu mijam się z celem, czasem naprawdę mi ciężko.
tak jak przed wczoraj rano. jak nie wytrzymałam, jak łapczywie spijałam każdy jego oddech i bicie serca, gdy byłam w jego ramionach.
tak wiele chciałam mu wtedy powiedzieć, że nie musi się bać, że wciąż go kocham, że nikomu na mnie nie zależy.
nie powiedziałam, a on szeptał, żebym mu wybaczyła.
miałam absurdalne odczucie, że jeśli będe tak skulona w nim wystarczająco długo, bez ruchu, zdołam zachować coś z tego, zdołam wryć w pamięć, zapisać w duszy, zdołam zatrzymać go przy sobie, na zawsze.

jak ja mogę kochać kogoś, kto tak bardzo mnie zranił?

najgorzej jest właśnie wtedy, kiedy siadasz sobie sama i myślisz o wszystkim, żałujesz swoich słów które bezmyślnie wypowiedziałaś, żałujesz błędy które popełniłaś, obwiniasz się za wszystko.
w takich chwilach potrzebny jest ktoś kto cię przytuli... choć nie zawsze jest to możliwe.
i w tamtej chwili był on. ja tak strasznie tego żałuje. jak mogłam nie wytrzymać, nie wstydzę się tej słabości i tego że potrzebowałam kogoś kto by mnie ochronił i przyjął moje łzy, ale dlaczego on?

ten incydent zapadnie długo w mojej świadomości, fakt, że pozwoliłam znów mu się dotknąć.
10.03.2011 o godz. 20:01
Misery
między nami odległość 3 minut.
O mnie: a może ona chcę wreszcie opowiedzieć komuś o sobie i wiedzieć, że ten ktoś ma czas i chcę jej wysłuchać .. uciekam od tego wszystkiego, co rani, nudzi i poniża. a poza tym mój świat to wileki paradoks. MIA. RBD. HALINA POŚWIATOWSKA. JANUSZ WIŚNIEWSKI. MYSLOVITZ. HEY.
statystyki
  • Czas na Bloblo: 2 dni 1 godzine 23 minuty
  • Napisanych notek: 103
  • Komentował: 2 razy
  • Zebranych komentarzy: 41
  • Ostatni wpis: 28.07.11, 17:37
  • Wpis średnio co: 8 dni
  • Profil odwiedzono: 16941 razy
  • Ilość avatarów: 3
  • Ilość zdjęć: 0
  • Ilość filmów: 0
  • Ilość logowań: 117
  • Ostatnie logowanie: 28.07.11, 17:36
  • Ostatnio odwiedzili: Semi, Lolla91, BethI, Hamma, EldoKa, asiorek170, shyin19
sekcja użytkownika
to moje życie.